poniedziałek, 28 maja 2018

5 atrakcji ciążowych, za którymi (nie)będę tęsknić

1. WŁOSY JAK DOCZEPY - Zdecydowanie będę tęsknić
Człowiek codziennie traci jakąś tam ilość włosów i to jest zupełnie naturalne. Moje włosy postanowiły zostać razem ze mną na cały okres ciąży, żeby później w ciągu kilku miesięcy przeprowadzić masową ewakuację. Obrzydlistwo. Jedną z pierwszych fraz, których nauczył się mówić mój starszy syn, była: WŁOS, KILA! I mówił to zawsze z pełnym nienawiści oburzeniem. On tak umie. Trzylatek. 
Po kilku miesiącach w ciąży miałam przepiękną masę włosów. Nie musiałam ich zbyt często męczyć myciem i suszeniem, więc były zdrowe i dopieszczone bogatą dietą. Cud miód orzeszki. Tęsknię. 
2. PŁAKANIE Z BYLE POWODU - Nie będę tęsknić
Drobne niepowodzenie, opowieść, reklama (Ludzie, co ja mam z tymi reklamami?) w dodatku reklama - uwaga - tabletek przeciwbólowych. Przecież to doskonały powód do płaczu. I nie mam tu na myśli elegancko uronionej łzy niczym księżna w operze, lecz spazmatyczny ryk - o nie! - nie szloch, ryk właśnie. Było tak: koleżanka na przerwie w pracy opowiada obyczajową przypowiastkę o rodzinie, niby niewinna sprawa, mama, dzieci, jakieś emocjonalne wyznania. Kończy się na tym, że zażenowani koledzy pocieszają czerwoną, obsmarkaną babę, która nie umie się opanować. Wtedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje, niedługo później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Dalej mi głupio. 
3. ŚMIECH Z BYLE POWODU
Z podobnie irracjonalnych powodów co płakanie, wychodził mi głośny, niestosowny chichot. To mi akurat pasowało, bo miałam nagle wiele powodów do radości. Faktem jest, że nigdy nie wiedziałam, czy wyjdzie mi śmiech, czy płacz, a w dodatku często dochodziło do sytuacji, w której jedno z drugim nakładało się i - bynajmniej - nie był to żaden śmiech przez łzy (czy coś równie malowniczego) ale dziki śmiechopłacz. 
4. ZGŁUPNIĘCIE
Naukowo udowodnione gromadzenie się płynu w mózgu skutkuje lekką jego niedoczynnością u ciężarnej. Możecie się oburzać, ale tak jest. Filmy z napisami? - błagam, nie. Durne komedie - tak. Dodawanie, dzielenie, planowanie, zdania wielokrotnie złożone - dajcie mi spokój! Ja chcę upiec ciasto, zjeść je i bekać w rytm falujących zbóż. La lala la
5.
Pytam - Mężu, co jeszcze było chujowe* w ciąży? Piszę post z okazji Dnia Matki.
Mąż - A co nie było?
I niech to będzie ostatni punkt w mojej wyliczance. Koniec końców we wszystkim można znaleźć dobre i złe strony. Problemy jakie stawia przed ludźmi rodzicielstwo generują wiele narzekań i skarg, jednak przeważnie mają one podobne podsumowanie, które różniąc się detalami, wygląda mniej więcej tak: wystarczy jeden uśmiech dziecka, żeby wymazać wszystko co złe. 
Przebojów ciążowych, nie jest w stanie zrekompensować absolutnie nic, oprócz przytulasa z okazji Dnia Matki. I bez okazji też.
I jeszcze prywata ;) Mamusiu, z okazji Dnia Matki, wszystkiego najlepszego i dziękuję Ci, że jestem. Dzisiaj jako mama patrzę na to z zupełnie innej perspektywy, dlatego tym bardziej doceniam Twoje poświęcenie. Kocham Cię! (Zapraszam i zachęcam, to: Blog mojej mamy :)
---------------
*trzeba mówić do ludzi w języku, który rozumieją 
Zobacz też:          (Lista wszystkich postów)

1 komentarz:

Kuchnia jak z bajki, tyle że raczej nie z mojej.

Patrzę sobie w internety na inspiracje odnośnie wnętrz. Filmy pt.: “room tour”, gdzie znane osoby chwalą się posprzątanym mieszkaniem albo...